Kategorie: Wszystkie | achy | czytając | oglądając | rozmyślając | w drodze | w pracy | winnie
RSS
niedziela, 20 maja 2012
*

Artysta nie jest sługą ani kierownikiem, nie należy ani do narodu, ani do świata, nie służy żadnej idei ani żadnemu społeczeństwu. (Stanisław Przybyszewski, Confiteor)

Prawie zapomniałam... bliskość Tatr sprawiła, że oprzytomniałam.


poniedziałek, 14 maja 2012
bokovka

Zawsze kiedy wiosną czy latem robi się "arktycznie" zimno i spowija nas taka jesienna atmosfera, myślę o Bokovce. Dziwne skojarzenie, bo Bokovka powinna kojarzyć mi się raczej ze słońcem, ale tak już jakoś mam.

Do Bokovki nie trafia się przypadkowo. O Bokovce się wie. Bokovkę trzeba wyśledzić, wyczytać i pójść odkryć niby przypadkiem i od niechcenia, choć mając w głowie scenę z Niedźwiadka Hrebejka. Nie przypadkiem też Hrebejka, bo winiarnię założyła grupa przyjaciół z nim właśnie na czele. Stworzyli miejsce, gdzie mogą się spotkać  na kieliszek czy butelkę dobrego wina.

A kiedy myślę o Bokovce, to myślę też o pikniku, bo nazwa i charakter winiarni nawiązuje do filmu Bezdroża, z którego zapamiętałam taki obraz:



Jeśli ktoś nie widział, to polecam dzisiaj zakopać się pod kocem z kieliszkiem wina, włączyć film i pomyśleć o odwiedzeniu Bokovki. Ja wpadnę w sierpniu, a póki co zaplanuję piknik.

18:55, tajnosti , winnie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 maja 2012
mironowo

W głowie mam Mirona - jeździ ciągle z pl. Dąbrowskiego na to swoje Chamowo, nieustannie podróżuje po bliższej i dalszej okolicy. Przeprowadzka stała się okazją do opisania świata na nowo. Czytałam już raz jakoś w liceum, ale wtedy nie mieszkałam w Warszawie i teraz czytam zupełnie inaczej. I po przeprowadzce...nie na Chamowo. :-) Brzmi tak świeżo, trudno uwierzyć, że pisał to zanim się urodziłam.

Pisał od czerwca 1975 do maja 1976 r. Przeniósł się wtedy ze Śródmieścia do nowego bloku na Lizbońską, czyli na Chamowo. Tak nazywali tę część miasta za trasą Łazienkowską mieszkańcy pobliskiej Saskiej Kępy. Jak ci zginie rower, szukaj go na Chamowie – podobno mawia się tam do dzisiaj.

Więc wsiadam na rower i jadę zrobić zdjęcie bloku Mirona.

niedziela, 06 maja 2012
*

10 dni to już chyba mały urlop, nie weekend... z cudownym lenistwem. Już dawno nie spędzałam czasu wolnego w taki prosty sposób - zwalniając maksymalnie.

 

I zieleń za oknem i szparagi królują w pełni...

 

Teraz pozostaje czekać na urlop - ten wakacyjny: czeski, morawski i trochę austriacki. Tak, znowu w tamtą stronę! :-)

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

18:20, tajnosti , achy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2012
osobowość zachciankowa *

Poranny atak kolorów na bazarze - budy niczym slamsy, kręte, wąskie ścieżki, chodzę w kółko w poszukiwaniu szparagów do Asparagusa, chyba to jeszcze nie sezon... Słońce wszystkich rozpieszcza...nikt nie narzeka na ścisk, facet sprzedaje czosnek i śpiewa (drze się) o zaginionej ulicy, domu i dziewczynie...wiejska kaszanka - z wątróbką czy bez, pikantna czy łagodna...to jest tyle rodzajów kaszanki? a miało być beztrosko i bez podejmowania decyzji... Facet wielki i postawny sprzedaje kruchą sałatę, a mała, zasuszona kobieta równie suchy chrzan i pierwsze ogórki na małosolne.

Sama na ulicy, sama w domu, sama ze sobą... czekając na wieczór. Lubię taką dzienną równowagę, przestrzeń dla odrębności, pół dnia w samotności i pół w towarzystwie.

W piekarniku sernik, w głośniku Imany, myślę o Afryce... i upajam się faktem, że przez ponad tydzień nie spotkam pana "Sam nie wiem".

*
ja dzisiejszy

jaknajjadzisiejszy
chcę spełnień mi się chceń na dziś dziś
przed przespaniem się w jajutrzejszość
niedziela, 22 kwietnia 2012
Są tacy, którzy
Są tacy, którzy sprawniej wykonują życie.
Mają w sobie i wokół siebie porządek.
Na wszystko sposób i słuszną odpowiedź.
Odgadują od razu kto kogo, kto z kim,
w jakim celu, którędy.
Przybijają pieczątki do jedynych prawd,
wrzucają do niszczarek fakty niepotrzebne,
... a osoby nieznane
do z góry przeznaczonych im segregatorów.
Myślą tyle, co warto,
ani chwilę dłużej,
bo za tą chwilą czai się wątpliwość.
A kiedy z bytu dostaną zwolnienie,
opuszczają placówkę
wskazanymi drzwiami.
Czasami im zazdroszczę
- na szczęście to mija.
 

Wisława Szymborska

20:53, tajnosti
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012
*

Nic mnie tak nie irytuje, jak ludzka niemoc. Ludzie, którzy nie potrafią podejmować decyzji, wyrażać własnych opinii, zajmować stanowiska. A jeśli tacy ludzie są dyrektorami, to Ci, którzy są ich podwładnymi uczą się niezwykłej cierpliwości. A jeżeli programowo nie jest się zbyt cierpliwym, to w takich sytuacjach boli język od zagryzania i pięść od ściskania.

niedziela, 15 kwietnia 2012
*

16:26, tajnosti , achy
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 kwietnia 2012
*

Nie ma nic bardziej relaksującego, jak kawa - wiosną, w ogródku kawiarnianym, w promieniach słońca i patrzenie, jak ludzie się spieszą. Albo ten sam ogródek, tylko wieczór, przygasające promienie słońca i kieliszek wina. Niestety jakoś tak się robi w życiu, że ma się coraz mniej czasu na takie chwile. Zatrzymać się...jeszcze dwa i pół tygodnia i będzie taka chwila.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27